X International Folk Encounter - Calama - Chile
Wyprawa na pustynię...
W połowie listopada 2009 ZTL PP Poligrodzianie wybrał się w kolejna artystyczna podróż, tym razem do Chile na X Międzynarodowe Spotkania Folklorystyczne w Calamie. Jak sądziliśmy była to wyprawa nie tylko daleka , ale i trudna, w miejsca gdzie Polaka nigdy nie spotkano, nie wspominając o znajomości jakichkolwiek elementów polskiej historii czy kultury. Nawet w samym Santiago de Chile po koncertach w prywatnych colleges zadawano trywialne pytania , głównie natury geograficznej i obyczajowej tzn. jaka pogoda, co jemy, kto jest naszym sąsiadem Niemcy czy Austria itd.
Dziwiono się również, że reprezentujemy uczelnię techniczna z tak bogatą bazą i potencjałem naukowym.
Co do strony koncertowej to wszędzie i w Santiago de Chile i w Calamie występy oglądały tłumy. Nic dziwnego, gdyż stanowiliśmy przysłowiowy rodzynek w cieście pośród zespołów z Peru, Boliwii, Rapa Nui, Chile i Hiszpanii prezentując program tak dalece odbiegający od hiszpańskiej kultury i nie spotykany jak dotąd na tych terenach.. Organizatorzy zadbali o dobre warunki hotelowe , niezłe sceny. Bardzo dobra , jak na warunki południowe, była obsługa prasowa i medialna. Zorganizowano również spotkanie i panel dyskusyjny z władzami miasta Calama, sponsorami i mediami mające na celu wymianę poglądów i przedstawienie sytuacji kultury i dziedzictwa narodowego w krajach z których zaproszono zespoły.
W wolnych chwilach staraliśmy się oczywiście zobaczyć jak najwięcej. Organizatorzy Festiwalu pokazali nam Chiu Chiu – najstarsze osiedle w Środkowej Atacamie, największą na świecie kopalnię odkrywkową miedzi Chuquicamata, miejscowy kurort San Pedro de Atacama.
Sami zaś wypożyczyliśmy jeepy i pojechaliśmy na wysokość prawie 5000m npm. do gejzerów El Tatio /w takim rozmiarze gejzery można spotkać jeszcze tylko w Islandii i USA/. Przejechaliśmy Dolinę Księżyca i Martwą , gdzie zasmakowaliśmy narciarstwa i deski na pustynnych, piaszczystych. wydmach. Spotkaliśmy strusie i lamy, kąpaliśmy się w gejzerach przy temperaturze –2 stopnie w powietrzu.
Tych wrażeń nie da się do końca opisać , to trzeba przeżyć, a Chile choć to kraj pustynny i dziki potrafi zauroczyć
M.B.H.






